czwartek, 24 marca 2016

"BEFORE" - przedpremierowo

    Nie było mu łatwo walczyć z dwudziestoma latami destrukcyjnych wzorców i podstawowych zwierzęcych reakcji.
     Musiał każdego dnia opierać się wezwaniu, jakie alkohol kierował do jego krwi, gniewowi, o którym próbował zapomnieć...ale nie wiedział jak. Przysięgał, że będzie o nią walczył - i tak robił. Przegrał kilka bitew, lecz nigdy nie stracił z oczu zwycięstwa w wojnie.

    Dzisiaj zapraszam na przedpremierową recenzję kolejnej książki Anny Todd.



Tytuł:     BEFORE. CHROŃ MNIE PRZED TYM CZEGO PRAGNĘ
Autor:    ANNA TODD
Tłumaczenie:  KRZYSZTOF SKONIECZNY
Wydawca: OMGBook  znak.com.pl
Ilość stron:  384
Cena okładkowa: 39.90
Data premiery: 30 III 2016 r.

   Książka Before to powieść należąca do serii After. Jest zaklasyfikowana jako piąty tom cyklu, ale zdecydowanie nie trzeba znać wszystkich pozostałych części, aby książkę tę czytać. 
Opowiedziana została tu historia chłopaka o imieniu Hardin. W związku z jego życiem pojawiają się tu oczywiście inni bohaterowie, których de facto jest dosyć sporo. Koniec końców jednak wszystko kręci się wokół owego Hardina i Tessy. 
  To, z grubsza mówiąc, historia uczucia między dwojgiem młodych ludzi. Ludzi, którzy mają pewien bagaż złych doświadczeń i zaplecze niekoniecznie pozytywnych wzorców z domu rodzinnego. Taki stan rzeczy, jak łatwo sobie uzmysłowić, odbija swoje piętno na relacji Hardina i Tessy. 
Główny bohater jako typowy "zbuntowany młodociany" kierowany jest w swym życiu przez bezduszność, gniew i brak poczucia jakiejkolwiek przyzwoitości. Zwłaszcza widoczne jest to w jego relacjach z dziewczynami. Przyzwyczaił się do tego, że jest sam, a "one" były tylko zapychającą stres i przemęczenie odskocznią. W żaden związek nie pozwolił sam sobie zaangażować się. Znajomości damsko - męskie były więc tylko przelotną, pozbawioną głębszych uczuć przygodą.
I wtedy pojawiła się owa Tessy, której miało się udać po prostu zmienić Hardina. On sam nie wiedział, co się dzieje w jego umyśle, gdy zaczął łapać się na tym, że już nie może funkcjonować bez Tessy. 
Czy jednak życie tych dwojga splecie się na dobre? Czy może komuś po drodze zabraknie sił do dalszej walki? Po prostu trzeba przeczytać!

     Z mojej strony i moim zdaniem, żeby przebrnąć przez dość nietypową treść należy dokonać pewnych weryfikacji. Jak dla mnie język jakim jest napisana powieść nie cechuje tzw. "wielkolotności". Zbyt duża ilość mocnych, naprawdę mocnych wulgaryzmów może zniechęcać. No chyba, że ktoś lubuje się w takich powieściach. Przecież gusta są różne! I w zasadzie to mnie raziło zdecydowanie najmocniej. 
Wyłączając język, jakim autorka opisuje pewne fakty i zdarzenia z życia bohaterów, jesteśmy w stanie wbić się w to drugie dno powieści. Wyłania nam się obraz człowieka, który zaczyna toczyć walkę z samym sobą. Własną psychiką i słabościami. Jest to więc swoiste, powiedziałabym, studium psychologiczne. Ten wewnętrzny monolog to także wołanie o pomoc, o wyrwanie z samotności, smutku i wreszcie o zabliźnienie się ran z przeszłości.
Uważam, że jakby ta cała historia została napisana nieco lżejszym i bardziej "przyzwoitym" językiem to stanowiłaby naprawdę niezłą całość.

       Sama konstrukcja narracyjna jest zbudowana dosyć ciekawie. Mamy tu bowiem bohaterów, którzy w pierwszej osobie relacjonują swoje życie. Obok natomiast pojawia się typowy trzecioosobowy narrator, który jest tylko komentatorem pewnych sytuacji. Jakby bał się, albo nie chciał za bardzo ingerować w życie bohaterów powieści Anny Todd. Stąd jego dygresje są poprowadzone w bardzo subtelny sposób, niemalże epicki. To tak, jak gdyby ktoś inny pisał powieść, a kto inny tekst narratora trzecioosobowego. 

Treść została podzielona na trzy części zatytułowane:
Przed
Podczas
Po

Są to części, które wyznaczają pewne etapy życia głównych bohaterów Before.

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję bardzo Wydawnictwu Znak.

PoZdRaWiAm!


2 komentarze:

livingbooksx pisze...

Właśnie czytam tą powieść i jak na razie - jest całkiem dobra :)
Justyna z livingbooksx.blogspot.com

KuLtUrAlNiE BP JAĆMIERZ pisze...

Właśnie o to chodzi, że ilu czytelników, tyle zdań:) Mi zaczęła odpowiadać tak niestety dopiero pod koniec, kiedy nieco zelżał "ostry" język:) Pozdrawiam serdecznie!